Loading...

Witamy na naszej stronie internetowej. Niestety, Twoja wyszukiwarka nie spełnia wymogów współczesnego kodowania. Zaktualizuj swoją wyszukiwarkę lub pobierz inną:

  1. Google Chrome pobierz
  2. Firefox pobierz
Kontrast: A A
Czcionka: A A+ A++
Obrazy myślami malowane
15-03-201611:18 am

Od wieków sztuka towarzyszyła kuracjom. Wystawy, koncerty, spotkania z artystami stanowiły nieodłączny element pobytu w kurortach. W dniach 25 luty – 3 marca 2016 r. pijalnia w Długopolu-Zdroju była miejscem prezentacji obrazów Stanisława Brajera, artysty łączącego w swojej sztuce malarstwo i poezję. W uroczystości otwarcia wystawy uczestniczyli Zbigniew Piotrowicz, prezes zarządu lądeckiej spółki uzdrowiskowej, Aleksandra Sędziak, dyrektor ds. lecznictwa, liczni kuracjusze kurortu oraz pracownicy spółki.

Z Autorem wystawy spotykamy się dzień po wernisażu w sanatorium „Dąbrówka” w Długopolu-Zdroju.

Małgorzata Bednarek: Zanim przyszłam tu do Pana na rozmowę, oglądałam obrazy w pijalni i szczerze gratuluję wspaniałej wystawy. Zachwyciłam się obrazami.
Stanisław Brajer: To ja z kolei gratuluję pani wrażliwości. Teraz już będę odpoczywać, każda wystawa, a ta szczególnie, to wielki wysiłek dla malarza.
Proszę opowiedzieć, dlaczego akurat tutaj wystawia Pan swoje obrazy – jak Pan trafił na Ziemię Kłodzką i do uzdrowiska w Długopolu.
Bywałem tutaj już od lat 60-tych, znam doskonale inne miejscowości, jak Lądek-Zdrój, Międzygórze. Były to czasy gdy przyjeżdżało tu wiele ludzi, te miejscowości tętniły życiem. Długopole polubiłem specjalnie, bywam tu regularnie w ostatnich latach na kuracjach dla podratowania zdrowia. Akurat teraz dostałem skierowanie do sanatorium, chociaż wolę tu gościć w miesiącach wiosennych, letnich czy jesiennych. Wówczas dużo spaceruję w otoczeniu pięknej przyrody, jest wspaniały park, blisko rzeka, w której obserwuję taniec pstrągów, czuję zapach poziomek, jagód.
Lubię tu przyjeżdżać, bo sympatycznie mnie przyjmują w uzdrowisku. Są tak uprzejmi, że udostępniają mi dodatkowe pomieszczenie na pracownię. Więc kiedyś obiecałem, że coś zrobię. Postanowiłem przekazać dziesięć dużych olejnych obrazów dla uzdrowiska i teraz wywiązałem się z tej obietnicy. Artysta musi tworzyć nie dla teraźniejszości, ale wyprzedzać myśli ludzkie o sto albo nawet dwieście lat. Bo życie obrazu czyli myśli barwnej jest na pewno dłuższe od naszego życia, od naszego pokolenia. A pamięć w człowieku i o człowieku będzie tak długa, jak będą jakieś bodźce, wspomnienia. Jeżeli teraz mama da córce obraz w prezencie ślubnym i na drugiej stronie napisze dedykację, ta córka przekaże obraz swoim dzieciom. W końcu minie sto lat i ta mama, która zapoczątkowała tę kolekcję, będzie żyła w pamięci kolejnych pokoleń.

Jesteśmy wdzięczni, że pozostawia Pan swój ślad w uzdrowisku. Od pewnego czasu nie wystawiał Pan zbyt często swoich prac.
W swoim życiu miałem już ponad 50 dużych, indywidualnych wystaw. Teraz z racji wieku nie udzielam się zbyt wiele, chociaż mam nadal swoją pracownię w Poznaniu i tworzę. Zawsze mówię, że moje obrazy są jak kwiaty moich myśli. Długo malowałem realistycznie. Nie rozumiałem malarstwa abstrakcyjnego, myślałem, że abstrakcja polega na wyciśnięciu kilka barw, rozmieszaniu ich palcem i tak powstaje obraz. To wierutne kłamstwo, każdy obraz jest przemyślany i zaplanowany. Ponad piętnaście lat temu zainteresowałem się twórczością Jacksona Pollocka, amerykańskiego malarza, przedstawiciela ekspresjonizmu abstrakcyjnego. Długo pracowałem nad laniem farby, musi być odpowiedniej gęstości. Ważne co chcemy osiągnąć, jak wyrazistą strukturę. Jeden z obrazów na tej wystawie powstał w ten sposób, ani razu nie dotknąłem go pędzlem.
Czy malarstwo nieprzedstawiające wymaga od widza pewnego przygotowania, by mógł on zrozumieć obraz?
Z pewnością. Nie lubię objaśniać moich obrazów, co prawda nadaję im tytuły i tyle. Często ludzie mnie pytają – co to jest? A ja mówię – to jest obraz. Tak jak fotel jest po prostu fotelem i służy do siedzenia, tak obraz jest obrazem i służy do rozwijania wyobraźni. Od poszerzania tej wyobraźni osobowość człowieka pięknieje. Wtedy słyszę, że „ja tego nie rozumiem”. Więc pytam a czy podoba się pani ten obraz? Tak, więc idźmy dalej. Podoba się pani zapach fiołków, śpiew słowika? Tak? A czy pani to rozumie? Nie. Więc nie jest konieczne rozumienie piękna czy emocji. Obraz wysyła emocje a człowiek potrafi je odbierać.
Czyli nie ma jednego sposobu interpretacji danego obraz?
Wyobraźnia ludzka jest tak wspaniała, że nawet jak do doskonałości obrazu brakuje jakiejś kreski, to sobie to uzupełni. Co kto sobie wyobraża, to zobaczy. Czasem dopiero po latach dostrzega się pewne rzeczy. Mam znajomych, którzy niedawno, po długim czasie obcowania z obrazem rozszyfrowali go na nowo, zobaczyli coś zupełnie innego niż do tej pory. Każde światło, poranne czy wieczorne sprawia, że obraz inaczej wygląda, przedstawia coś innego.
Dla widzów wystawy przygotował Pan przesłanie, częściowo wyrażone w formie poetycznej. Co było u Pana pierwsze – słowo czy obraz?
Zacząłem od pisania wierszy, lecz brakowało mi metafor, aby wszystko przekazać. W końcu uzewnętrzniłem swoje myśli na płótnie. To barwa sprawia, że w ten sposób mam większe możliwości przekazu aniżeli pisanie słów czarno na białym. Moje obrazy to barwne myśli. Mają pobudzać do myślenia, rozwijać wyobraźnię, obraz to emocje. Ludzie przyzwyczaili się, że w dawnych czasach malarstwo miało funkcje dokumentujące, przekazywano w ten sposób pewne fakty, utrwalano je. Wreszcie traktowano obrazy w sposób dekoracyjny, jak nie przymierzając dywan. Teraz są inne sposoby utrwalano rzeczywistości, dekoracyjność sztuki też w pewnej mierze pozostała, lecz jest na końcu. Najważniejsze funkcją obrazu jest dotarcie do emocji.
Jest Pan pełen energii, optymizmu, pełen pasji i nadal tworzy. Co jest Pana inspiracją?
Jakaś siła czy energia, promień jasny na mnie spada gdy stanę przed pustym płótnem. Potem usiądę, przede mną podobrazie białe a ja już oczami wyobraźni widzę ten obraz w umyśle. Nie potrzebuję żadnych wysiłków, czasem zrobię szkic węglem albo po prostu maluję. Uważam więc, że mam dar. Tak jak poetą może być profesor polonistyki, ale też pani pracująca na roli. Bo oboje mają ten dar, łatwość formułowania metafor. Teraz już mam mniej siły, zdaję sobie sprawę ze swojego wieku. Przyjmuję to normalnie, śmierć należy traktować tak jak narodziny, jako część życia. Wszystkim trzeba się cieszyć.
Czy prowadzi Pan ewidencję namalowanych obrazów?
Już nie, kiedyś gdy były magnetofony szpulowe, nagrywałem taśmy opisując kolejne prace, ale ukradziono mi je. Szacuję, że około dwa tysiące moich prac znajduje się na całym świecie, więcej za granicą. W Polsce też są kolekcjonerzy, którzy mają w swoich zbiorach dużą ilość moich obrazów. Dotychczas do każdej wystawy wydawane były katalogi, więc już w ten sposób można dotrzeć do tych prac. Wystawie w Długopolu po raz pierwszy nie towarzyszy katalog, ale pracownicy spółki zapewniają mnie, że prezentowane tu prace zostaną dokładnie opisane.
Dziękuję za niezwykle inspirujące spotkanie i za możliwość oglądania Pana dzieł w uzdrowiskowej pijalni w Długopolu-Zdroju. Na zakończenie wywiadu zacytuję fragment Pana wiersza, ze słownego przesłania dla widzów wystawy:
„…byście z obrazowych emocji czerpali wiadrami radość życia,
i z podniesioną głową kroczyli do przodu,
umacniając swoją wiarę: – …
niech energia myśli zatopionych w barwie
da wam siłę i obdarzy zdrowiem, nadzieją i radością”.

Małgorzata Bednarek
Uzdrowisko Lądek-Długopole S.A.
Długopole-Zdrój, 26 luty 2016 r.
„Wszelkie treści zamieszczone na tej stronie internetowej (teksty, zdjęcia itp.) podlegają ochronie prawnej na podstawie przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U.2017.880 tj. z późń. zm). Bez zgody Właściciela strony zabronione jest m.in. powielanie treści, ich kopiowanie, przedruk, przechowywanie i przetwarzanie z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, zarówno w całości, jak i w części.”